czwartek, 17 października 2013

Niebiesko-czarna wycieczka rowerowa

   Rok temu spontanicznie wyruszyłem na rowerze przed siebie. Nie znając celu swojej wycieczki, ani drogi, którą jechałem, miałem ochotę nieco pobłądzić po lasach w okolicach Bydgoszczy. Trafiłem wówczas na Niebieski Szlak Brdy i odkryłem całkiem przyjemne widoki. O wycieczce sprzed roku możesz przeczytać tutaj.
   W tym roku na niebieskim szlaku byłem już wielokrotnie. Uwielbiam nim jeździć, gdyż poznana przeze mnie część tego szlaku prowadzi głównie lasami, oraz nabrzeżem Brdy, dzięki czemu jest się wystawionym na całkiem urokliwe widoki. Niestety, chociaż przymierzałem się już dwukrotnie do przejechania dalszej części tego szlaku, nie mogę znaleźć oznaczeń w okolicach Janowa. Jak wynika z map, które miałem okazję oglądać, szlak powinien prowadzić w okolicy ulicy Biwakowej, dalej drogą 244, znowu lasem i... no właśnie, dalej nie mam pojęcia.

czwartek, 26 września 2013

Jaki był Twój najbardziej przerażający senny koszmar?

   Czy zastanawiałeś się kiedyś, drogi czytelniku, jaki był Twój najkoszmarniejszy sen? Czy śniłeś o czymś co Cię tak przeraziło, że obudziłeś się zlany potem, drżący, wrzeszczący na całe gardło? Jak biło wówczas Twoje serce? Czy byłeś w stanie później zasnąć?
   Nauczyłem się kiedyś zapamiętywać sny nieco lepiej niż większość ludzi. W zasadzie od dziecka nie miałem z tym większych problemów. W moim przypadku prawie nigdy nie działała zasada im więcej czasu minie od obudzenia, tym mniej ze snu pamiętasz. Jeśli obudziłem się i pamiętałem senne mary, to treść snu się nie rozmywała. Do dzisiaj pamiętam część z tych ciekawszych snów – czasami lepiej, czasami nieco gorzej. Pamiętam też, że przeważnie lubiłem opowiadać o swoich snach. Zawsze uważałem je za ciekawe i mogące zainteresować słuchacza. Dlatego dzisiaj opowiem o dwóch koszmarach, których nigdy bym nie chciał śnić ponownie.

poniedziałek, 2 września 2013

Przypadkowy post #2

lubimyczytac.pl
   Nie tak do końca o niczym. Otóż mój ulubiony portal książkowy LubimyCzytać.pl utworzył bardzo oryginalny konkurs. Można pokrótce powiedzieć, że należy zatytułować swoje własne życie!
"Wyobraźcie sobie, że w jakiejś alternatywnej rzeczywistości to bohaterowie literaccy żyją prawdziwym życiem, a Wy jesteście tylko (lub aż) bohaterem powieści i to, co przeżywacie na co dzień to tylko fikcja literacka spisana na kartach książki. Jaki byłby tytuł "Waszej" powieści i jaki to by był gatunek?"
   Świetna sprawa! Na szybko coś napisałem. Głównie dla zabawy, więc nie spodziewam się otrzymać nagrody, jaką jest książka Wrzechświaty (swoją drogą miałem ją kupić, więc i tak pewnie przeczytam). W swojej wizji mojej odpowiedzi na pytanie konkursowe przedstawiłem to, co w moim życiu się już zdarzyło, ale również to, co mogłoby się zdarzyć w przyszłości (Beata, jeśli to czytasz, to dziękuję za inspirację). Pomyślałem, że forma jaką wybiorę na zaprezentowanie swojego pomysłu to opis z okładki.
„Życie, nieodgadniona podróż przez czas”
Gatunek: powieść obyczajowa, przygodowa
Bohaterem książki jest młody mężczyzna, którego poznacie u progu dorosłości. Przed nim staje właśnie z otwartymi ramionami jego przyszłe, jeszcze nieodgadnione życie. Z każdym zdaniem przybliżycie się do jego marzeń, pragnień, jego demonów i decyzji, od których zależeć będą kolejne rozdziały jego życia… i tej książki.
Niesamowicie wykreowany przez autora świat uderzy was swoim pięknem i magią. Poznacie słowiańskie krajobrazy za czasów młodości bohatera. Odwiedzicie gęste, tętniące zielenią polskie lasy, posmakujecie szwajcarskich serów wśród alpejskich krajobrazów i francuskich win u skalistych wybrzeży zatoki biskajskiej. Zatańczycie u stóp krymskich klifów wśród nagich hipisów i poznacie tajemnice Karpat. Przeżyjecie miłość i jej utratę. Odbędziecie wraz z nim samotną i niesamowicie intymną pielgrzymkę Drogą Św. Jakuba.
Nie odłożycie tej książki bez uronienia łez, na koniec bowiem staniecie wraz ze starym już bohaterem twarzą w twarz ze śmiercią, w okolicznościach przyniesionych przez nieugięty, pędzący czas przyszłego świata.
„Życie, nieodgadniona podróż przez czas”, to pierwsza od wielu lat powieść Michaela Noonana, autora bestselerowych thrillerów z lat osiemdziesiątych, który po śmierci żony postanowił zrezygnować z pisarskiej kariery. Po latach ciszy mistrz powrócił z klasą!
   Ha! Świetna zabawa! Ciekaw jestem ilu z moich czytelników będzie wiedziało, kim jest autor książki, której jestem głównym bohaterem? Jak to dziwnie brzmi - być bohaterem książki, być czymś wyimaginowanym. LubimyCzytać.pl powinno dostać niejedno piwo za tak pomysłowy konkurs.
   Przy okazji przypomniało mi się, jak to kiedyś otrzymałem nagrodę za jakiś konkurs. Problem polegał na tym, że i tam napisałem na szybko, od niechcenia, dla przygody, i zupełnie o tym zapomniałem. Po pół roku w skrzynce pocztowej znalazłem nagrodę: książkę. Moje zdziwienie było olbrzymie, ponieważ nie miałem pojęcia o co chodzi. Właściwie do dzisiaj nie pamiętam za co dokładnie ta nagroda była, wiem jedynie, że wymyśliłem jakieś hasło, nic więcej. Cudowne są takie chwile zaskoczenia.
   Tymczasem namawiam gorąco do wzięcia udziału w konkursie tutaj. Macie czas do 5 września.

czwartek, 29 sierpnia 2013

Cmentarz i Danka

Sny. Marzenia senne lubią być dziwne: krzywe, kolorowe, rozmazane, skrajnie głupie, czy powierzchownie irracjonalne. Bywają też nieprzyjemne i po prostu straszne. Zanim nawiedziły mnie dwa najpotworniejsze koszmary w życiu, z których wybudziłem się z wrzaskiem (budząc przy okazji mieszkańców sąsiednich mieszkań), dawno, naprawdę dawno temu (obstawiam okolice moich 15 urodzin), miałem okazję poznawać się z jednym z moich snów przez kolejne noce z rzędu. Na początku niewiele z nich pamiętałem, ale złota zasada zapisywania snu, aby go utrwalić w pamięci zadziałała i tutaj. 
Na tej kanwie postanowiłem nieco później napisać opowiadanie. Bardzo krótkie, bo swoimi horyzontami obejmowało zaledwie jedną kartkę, ale napisane z wyjątkową jak na mnie łatwością. Później pojawił się ciąg dalszy, który zaginął gdzieś w otchłaniach piekielnych, wraz z resztą moich tworów (szkoda to wielka, nad którą chyba nigdy nie przestanę ubolewać). W związku z tym, że na wyprawie z Busem Przez Świat zobaczyłem ciekawe cmentarzysko, szybko przypomniałem sobie dawne opowiadanie, w którego wyimaginowanym świecie podobny cmentarz był swego typu bohaterem. Dzisiaj, nieco poprawione, możesz przeczytać poniżej!

piątek, 9 sierpnia 2013

Robić rzeczy, o których nie śmiało się marzyć - część 3

   Kiedy Busem Przez Świat przyjechało w Karpaty, w moim odczuciu Wyprawa East Trip Ukraina - Rumunia 2013 osiągnęła kulminację widoków zapierających dech w piersiach. Niesamowite krajobrazy już w pierwszym górskim obozie wzbudzały mój podziw, a ponoć mieliśmy jeszcze wjechać na wysokość 2034 m n.p.m.! Przeczytaj również jak było na Krymie (część 1) i w Bakczysaraju (część 2).
   Obudziwszy się o chłodnym poranku, pierwsze o czym pomyślałem, to ulga związana z tym, że polowy prysznic wziąłem wieczorem - zapewne teraz woda będzie bardzo zimna. Ekipa wyposażona była w pionowy, wąski namioto-prysznic, w którym można było polać się wodą, ze znajdujących się na dachu Supertrampa baniaków. Moja pierwsza  kąpiel odbyła się z rana, w pierwszym obozie zaraz za granicą polsko-ukraińską. Po kolejnych wreszcie przywykłem do temperatury wody i jej ograniczonej ilości. Nie ma nic bardziej pobudzającego o poranku, niż bardzo zimny prysznic.

Najczęściej czytane w ostatnim miesiącu