Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty
Pokazywanie postów oznaczonych etykietą Podróże. Pokaż wszystkie posty

czwartek, 26 marca 2015

Busem Przez Świat: Maroko Trip (część 2)

Po każdym intensywnym dniu podróży przychodzi taka chwila, która przynosi ze sobą pewien rodzaj ulgi. Wreszcie można bez większego pośpiechu usiąść i nie martwić się o to, że zabraknie nam czasu na zobaczenie kolejnej atrakcji. Można wypić trochę alkoholu, odprężyć się, porozmawiać, w rytm pokrzykiwania i szczękania zębami obmyć lodowatą wodą ciało i na końcu błogo usnąć.

W polu kukurydzy i winnica
Z bajki o czerwonym kapturku, o którym pisałem w poprzedniej części, przenieśliśmy się w scenerię kina grozy lat osiemdziesiątych. Kiedy po niemal godzinnym poszukiwaniu miejscówki na obóz wyszedłem z busa, na myśl przyszedł mi tytuł filmu „Dzieci kukurydzy”. Obóz rozbiliśmy w wąskim przesmyku między gęstym lasem, a ogromnym polem bardzo wysokiej kukurydzy. W nocy działo się wiele, a wyobraźnia działała na najwyższych obrotach. Graliśmy w kalambury, śpiewaliśmy, gadaliśmy, jedliśmy, biegaliśmy po polu, straszyliśmy się wzajemnie jakbyśmy na powrót stali się beztroskimi dziećmi.

czwartek, 19 marca 2015

Busem Przez Świat: Maroko Trip (część 1)

Póki myśli pełne są barw, wciąż świeże i rozżarzone do czerwoności niczym węgle w piecu.
Wciąż doskonale pamiętam tą chwilę, w której w 2013 roku zrobiłem konkretny krok w kierunku wyprawy East Trip z Busem Przez Świat. To była bardzo dobra decyzja, pewnie lepsza niż każda inna w tamtym okresie, a z podróżniczego punktu widzenia najlepsza w moim życiu – odkrywająca mnie na nowo, wyciągająca kwintesencję tego, czego gdzieś w głębi pragnąłem, a po co wcześniej nie miałem odwagi w stu procentach sięgnąć. Sama wyprawa naprawiła mnie od środka, doświadczyła w pewien magiczny sposób i przegoniła wiszące wówczas nade mną czarne jak smoła chmury. Mogą Ci się wydawać przesadzone te słowa drogi czytelniku, ale tak właśnie było w moim mniemaniu. Tamta jedna chwila przesądziła również nad wydarzeniami w drugiej połowie 2014 roku, gdyż spragniony dalszych przygód postanowiłem wyprawić się do Maroka w Afryce.

czwartek, 17 października 2013

Niebiesko-czarna wycieczka rowerowa

   Rok temu spontanicznie wyruszyłem na rowerze przed siebie. Nie znając celu swojej wycieczki, ani drogi, którą jechałem, miałem ochotę nieco pobłądzić po lasach w okolicach Bydgoszczy. Trafiłem wówczas na Niebieski Szlak Brdy i odkryłem całkiem przyjemne widoki. O wycieczce sprzed roku możesz przeczytać tutaj.
   W tym roku na niebieskim szlaku byłem już wielokrotnie. Uwielbiam nim jeździć, gdyż poznana przeze mnie część tego szlaku prowadzi głównie lasami, oraz nabrzeżem Brdy, dzięki czemu jest się wystawionym na całkiem urokliwe widoki. Niestety, chociaż przymierzałem się już dwukrotnie do przejechania dalszej części tego szlaku, nie mogę znaleźć oznaczeń w okolicach Janowa. Jak wynika z map, które miałem okazję oglądać, szlak powinien prowadzić w okolicy ulicy Biwakowej, dalej drogą 244, znowu lasem i... no właśnie, dalej nie mam pojęcia.

piątek, 9 sierpnia 2013

Robić rzeczy, o których nie śmiało się marzyć - część 3

   Kiedy Busem Przez Świat przyjechało w Karpaty, w moim odczuciu Wyprawa East Trip Ukraina - Rumunia 2013 osiągnęła kulminację widoków zapierających dech w piersiach. Niesamowite krajobrazy już w pierwszym górskim obozie wzbudzały mój podziw, a ponoć mieliśmy jeszcze wjechać na wysokość 2034 m n.p.m.! Przeczytaj również jak było na Krymie (część 1) i w Bakczysaraju (część 2).
   Obudziwszy się o chłodnym poranku, pierwsze o czym pomyślałem, to ulga związana z tym, że polowy prysznic wziąłem wieczorem - zapewne teraz woda będzie bardzo zimna. Ekipa wyposażona była w pionowy, wąski namioto-prysznic, w którym można było polać się wodą, ze znajdujących się na dachu Supertrampa baniaków. Moja pierwsza  kąpiel odbyła się z rana, w pierwszym obozie zaraz za granicą polsko-ukraińską. Po kolejnych wreszcie przywykłem do temperatury wody i jej ograniczonej ilości. Nie ma nic bardziej pobudzającego o poranku, niż bardzo zimny prysznic.

czwartek, 1 sierpnia 2013

Robić rzeczy, o których nie śmiało się marzyć - część 2

   Krym i jego wybrzeże z klifów wywarło na mnie tak duże wrażenie, że chętnie zostałbym tam na tydzień. Wędrowałbym wzdłuż urwiska, oraz u jego podnóża. Pływałbym w idealnie czystej wodzie, nie zwracając uwagi na jej niską temperaturę. Pewnie w końcu odważyłbym się również na skok z wyżej położonych skał przykładowo na bombę. Jednakże wyprawa East Trip Ukraina - Rumunia 2013 miała jeszcze wiele do zaoferowania i jak się później okazało w każdym z tych miejsc chciałoby się zostać chociaż odrobinę dłużej. Busem Przez Świat zawitało między innymi do miasta Bakczysaraj.

czwartek, 25 lipca 2013

Robić rzeczy, o których nie śmiało się marzyć - część 1

fot. Alex
   Stało się niedawno tak, że postanowiłem korzystać z każdej okazji do zrobienia dla siebie czegoś pamiętnego. Postanowiłem, że będę spełniał moje pragnienia i marzenia. Milowym krokiem była dla mnie wyprawa East Trip Ukraina – Rumunia 2013 pod szyldem ekipy Busem Przez Świat, która ogniem swojej atmosfery rozpaliła moją wyobraźnię do czerwoności.
   Pisałem już na Przystani Snów, jak dużym zaskoczeniem był mail od organizatorów wyprawy, który oznajmiał mi, że jadę na wschód zwiedzać miejsca, o których wcześniej tylko słyszałem. To było coś! Nie obyło się niestety bez stresu...

czwartek, 20 czerwca 2013

Nieplanowana podróż na wschód

www.busemprzezswiat.pl
   Przy okazji ostatniego tekstu o wycieczce do Gdańska, napomknąłem, że niebawem ruszam na ciekawą wyprawę. Co więcej, będzie to nieplanowana wcześniej podróż. Otóż wybieram się za wschodnią granicę Polski, do Ukrainy i Rumunii, przez Węgry i Słowację.
   Dokładnie 7 lipca 2013 dołączam do ekipy Busem Przez Świat i wyprawy East Trip lipiec 2013. Jak to się stało? Niedawno wróciłem z kolejnej rozmowy kwalifikacyjnej, na której jasno dano mi do zrozumienia, że nie zarobię w tej firmie takiej kwoty, jaką otrzymywałem do niedawna w poprzedniej pracy. Kiedy z uprzejmym uśmiechem wytłumaczyłem, że ze względu na kształt obecnego rynku pracy, oraz oferty szkoleń, o których mi prawiono wcześniej na tejże rozmowie, podejmę pracę również z niższym wynagrodzeniem, niż oczekiwane, mina pani z HR mówiła jasno: no tak my cię zatrudnimy, a ty i tak będziesz szukał pracy dalej i odejdziesz przy pierwszej lepszej okazji - nie będziemy ryzykować. Chwilowo moja optymistyczna osobowość schowała się za chmurami, a ja ponownie zapragnąłem rzucić wszystko i jechać w cholerę.
   Niedługo później na FB, Busem Przez Świat ogłosiło, że lista osób na dwutygodniową wyprawę East Trip jest nadal otwarta. Była już późna godzina, kiedy przeczytałem tamten wpis, a mimo tego siedziałem kolejne dwie przed laptopem, wpatrując się w formularz zgłoszeniowy. Wreszcie podjąłem decyzję, bo skoro nie teraz, to kiedy? Poza tym, przecież rozmyślałem w pociągu powrotnym z Gdańska o tym, że będę korzystał z każdej okazji, aby zwiedzić kawałek świata.
   Kiedy otrzymałem odpowiedź, mój świat zawirował! Do tej chwili trudno mi uwierzyć, że będę miał okazję pojechać busem, o którym czytałem książkę (polecam!), który pojawił się w wielu filmach z wypraw po zakątkach świata. Filmach, które z ślinotokiem oglądałem, moimi rozmarzonymi oczami, rozmyślając o tym, jakby to było, gdyby chociaż na chwilę w ten sposób zapomnieć o świecie i wszystkich zmartwieniach. Powoli dociera do mnie, że przez dwa tygodnie będę spędzał czas w stylu ekipy Busem Przez Świat, na dziko, obcując z naturą i kulturą ludzi żyjących w innych państwach.
   Najprawdopodobniej będzie mi dane odwiedzić Lwów, Kijów, Krym, Kamieniec Podolski, Odessę i Transylwanię. Pierwszy raz w życiu wykąpię się w Morzu Czarnym i będę chodził po Karpatach. Mam też nadzieję zobaczyć wampira (ale nie takiego jak w Zmierzchu, a prawdziwego) i bawić się wyśmienicie. Wszystko to, podczas liczącej ponad sześć tysięcy kilometrów podróży w doborowym towarzystwie ludzi gotowych na przygodę.



Przeczytaj również relację z wystawy The Human Body!

piątek, 14 czerwca 2013

Wycieczka do Gdańska

   Przy okazji wyjazdu na gdańską wystawę The Human Body, o której możesz przeczytać TUTAJ, postanowiłem, że resztę dnia spędzę na zwiedzaniu Wolnego Miasta. W Gdańsku wcześniej byłem mając kilka lat i tak naprawdę nie pamiętałem prawie w ogóle jak wyglądał. Z tamtych czasów znacznie bardziej zapadły mi w pamięć Gdynia i Sopot. Dlatego, patrząc na ulice tego pięknego miasta, czułem się jakbym odwiedził je pierwszy raz w życiu.
   Będąc w domu wyznaczyłem sobie co ciekawsze punkty do odwiedzenia, ale – jako, że wyprawiłem się w tą wycieczkę sam – postanowiłem się nie spieszyć i Gdańsk zwiedzać tempem leniwca. Moje plany zostały szybko zweryfikowane i tak naprawdę zdążyłbym zobaczyć wszystko, co zaplanowałem, gdyby nie godziny otwarcia Ratusza, na który miałem jeszcze czas, a który niestety był już zamknięty. Mimo, że postanowienie niewykańczania się było silne, wieczorem prawie nie mogłem chodzić!

piątek, 31 maja 2013

Ekspozycja z preparowanych ludzi, czyli The Human Body Exhibition

www.human-body.pl
Jakiś czas temu dowiedziałem się, że gdzieś tam na świecie żyje ktoś, kto wymyślił sobie, że zmarłych ludzi przerobi na wystawowe eksponaty i będzie je prezentował zwykłym zjadaczom chleba. Tak to przynajmniej zostało wówczas przedstawione przez media. Oczywiście nie obyło się bez kontrowersji i głosów sprzeciwu, bo przecież jak to tak? Ludzkie zwłoki jako dzieło szalonego artysty? A gdzie poszanowanie dla zmarłych? Pochówek, nagrobek, wieczny spokój?
   Wówczas jedno wiedziałem na pewno: prędzej, czy później chciałem tę wystawę zobaczyć. Niedawno natrafiłem zupełnie przypadkiem na wzmiankę o The Human Body Exhibition, która miała przyjechać do Krakowa i Gdańska. W międzyczasie, kilkakrotnie natrafiałem na informacje o autorze wystawy prekursorze plastynacji i inicjatorze cyklu wystaw pod nazwą Body Worlds, którym jest Gunther von Hagens, o kontrowersjach związanych z pochodzeniem ludzkich ciał używanych na wystawie. Oficjalnie dawcy ciał jeszcze za życia wyrazili zgodę na stanie się częścią projektu, ale można przeczytać również, iż istnieją podejrzenia, jakoby ciała zostały zakupione od chińskich władz po wykonaniu wyroku śmierci. Fascynująca jest również technologia konserwacji zwłok, oraz ich narządów. Plastynacja – bo o niej mowa – to skomplikowany proces preparacji, polegający na usunięciu z tkanek organizmu wody, jak i tłuszczów, oraz zastąpieniu ich odpowiednimi preparatami chemicznymi. Wynikiem tego zabiegu jest zatrzymanie procesu rozkładania się ciała, nie tracąc jednocześnie jego wizualnych właściwości.

czwartek, 9 maja 2013

EXPLOSEUM: WYBUCHOWE MUZEUM W BYDGOSZCZY BIS

   Pisałem wcześniej o postindustrialnym muzeum w Bydgoszczy. O Exploseum możesz przeczytać na moim blogu więcej TUTAJ, natomiast dzisiaj zaproszę Cię do obejrzenia galerii zdjęć z terenów należących do muzeum, które nie zostały jeszcze zaadaptowane do zwiedzania. Przypomnę Ci, że Exploseum, to tereny, które niegdyś należały do DAG Fabrik Bromberg, czyli fabryki materiałów wybuchowych.
   Obszar przedsiębiorstwa był ogromny. Będąc w Bydgoszczy, podczas oglądania wystawy w Exploseum znajdziesz się na bardzo niewielkim skrawku całego pofabrycznego terenu. Muzeum zajmuje się jednak dużo większą częścią byłego DAG Fabrik, która na dzień dzisiejszy nie jest przeznaczona do zwiedzania.
   Wyjątkowo w ramach cyklu spotkań Exploniedziele, chętni mogli wejść z przewodnikiem na teren trzeciej strefy muzeum, gdzie w trakcie II Wojny Światowej wyrabiane było ciasto prochowe. Wędrowanie przez lasy pełne pozostałości po budynkach było wyśmienitym doświadczeniem i pozostaje mi mieć nadzieję, że zostanie kiedyś opracowana stała trasa turystyczna po tych terenach.
   Oczywiście przedstawione na zdjęciach miejsca to tylko kolejny fragment całej, niegdysiejszej machiny. Obecnie w lasach pod Bydgoszczą znajduje się cały ogrom niesamowicie klimatycznych miejsc, a wśród nich budynki, ruiny budynków, rampy kolejowe, bunkry i kilometry podziemnych tuneli łączących poszczególne części byłej fabryki DAG.

czwartek, 14 lutego 2013

Gniewne Zamczysko

 Gniewne Zamczysko, czyli Krzyżacki Zamek w Gniewie został zbudowany na planie czworoboku po 1290 roku. Następnie rozbudowany w XIV i XV wieku. W tym czasie był to jeden z trzech najpotężniejszych zamków Krzyżackich na   lewym brzegu Wisły. Zamek w Gniewie posiada dość ciekawą historię o której poczytać możesz na stronach wikipedii, oraz na oficjalnej stronie obiektu. Najwięcej jednak o tym miejscu dowiesz się w trakcie jego odwiedzin.
 Obecnie na terenach twierdzy znajduje się muzeum zamkowe, hotel, oraz restauracja. Dodać należy, że obecni właściciele dbają o to, aby atrakcji nie zabrakło, dzięki czemu siedziba dawnych królów, hetmanów i starostów jest cały czas rozwijana. To też, po półrocznym zbieraniu się do napisania tego artykułu, niezmiernie się zdziwiłem, oglądając na zamek-gniew.pl wystrój hotelowych komnat, które określiłbym mianem całkiem luksusowych.

sobota, 20 października 2012

Postcrossing, czyli pocztówka z drugiego krańca świata

Mój skromny zbiór pocztówek z różnych zakątków świata

   Chcę Ci dzisiaj przedstawić serwis postcrossing.com, miejsce gdzie możesz poznać ciekawych ludzi, ich kulturę, oraz miejsca w których mieszkają. Co najważniejsze jednak, Postcrossing to doskonałe miejsce, dzięki któremu możesz otrzymać pocztówkę z drugiego krańca świata.
   O serwisie tym pisałem dawno temu na mmbydgoszcz.pl, zachwycony tym, że właśnie dostałem zapisane kartki pocztowe i nawiązałem pierwsze kontakty w języku angielskim.

niedziela, 7 października 2012

Zapoznać się ze Szlakiem Brdy

    Któregoś dnia, kiedy zaczęło robić się już zimno, a część liści przybrało kolor jaskrawożółty, tuż po godzinie piętnastej pomyślałem, że wejdę na swój sfatygowany rower i gdzieś pojadę. Wcześniej zamyśliłem się o Myślęcinku i okolicach, zaraz po tym przypomniało mi się, że w okolicach stacji kolejowej Rynkowo zawsze chciałem pojechać w las, zamiast skręcać w asfaltówkę i dojechać do pętli tramwajowej na Gdańskiej. Cel więc miałem obrany: bliżej nieokreślona droga leśna prowadząca nie wiadomo gdzie!
   W kieszeń poszła komórka z mapami GPS i Endomondo. Jedne miały mi pomóc, gdyby się okazało, że moja orientacja w leśnym terenie jest za słaba, drugie miały zapisywać całą wyprawę na mapie i przy okazji również masę ciekawych informacji. Do plecaka dwa litry wody, batonik, dokumenty i czapka. Jeszcze tylko krótkie spotkanie w McDonald's z kanapką BigMac i frytkami do tego, i o godzinie 15:57 ruszyłem w kierunku przygody.

Stacja kolejowa Rynkowo

niedziela, 29 lipca 2012

Exploseum: wybuchowe muzeum w Bydgoszczy


   Tym razem pragnę przedstawić Ci kolejne miejsce, do którego naprawdę warto zawitać. Mowa o Exploseum – czyli o wybuchowej historii Bydgoszczy, z którą wiąże się produkcja materiałów wybuchowych w DAG Fabrik. Otwarte w 2011 roku, niesamowite miejsce w którym podziwiać możemy nie tylko industrialną architekturę, ale również dowiedzieć się jak przebiegał proces produkcji np. nitrogliceryny.

Zniszczone budynki DAG Fabrik Bromberg

środa, 27 czerwca 2012

Endomondo, czyli przydatny bajer w sporcie


   Artykuł o Endomondo, to jeden z najczęściej czytanych na moim blogu wpisów. Stąd też postanowiłem go nieco zaktualizować o informacje, których statystycznie szuka najwięcej z Was. Zapraszam do czytania i sugerowania dalszych modyfikacji artykułu o Endomondo!
   Odkąd zakupiłem rolki, a nawet już wcześniej, myślałem o jakiejś aplikacji na telefon, która za pomocą GPS śledziłaby moje postępy: wcześniej tylko w jeździe na rowerze, obecnie również w bieganiu, czy jeździe na rolkach. Chodziło mi choćby o średnią prędkość, abym mógł monitorować swoje wyniki. Wreszcie przysiadłem się do Internetu i zacząłem szukać jakichś przykładowych aplikacji i opinii o nich. Przetestowałem kilka polecanych na różnych forach, po czym wybrałem najbardziej mi odpowiadającą.

środa, 25 kwietnia 2012

Szwajcaria, czyli zupełnie inny świat: ludzie

   Tym razem będzie raczej krótko na przekór temu, że temat rozległy. Jak już ci wspominałem w poprzednich odcinkach, Szwajcarzy to bardzo uczciwi ludzie, którzy nie kradną, gdyż nie widzą potrzeby posiadania czegoś kradzionego i którzy na umór jeżdżą rowerami. A jacy są podczas spotkania cię na ulicy?
   No cóż, na pewno uprzejmi. Nie wnikam, czy to z przyzwyczajenia, czy po prostu tak są wychowywani. Chodzi o zwrot, który przekroczeniu granic tego Państwa będziesz słyszał dziesiątki razy. Grüezi, bo o tym powitaniu mowa spotkasz wszędzie. Oczywiście, w wielkim mieście, gdzie w ciągu minuty mijasz ogromną masę ludzi, nikt się nie nadwyręża, jednak w mniejszych miastach, wszędzie tam gdzie mijasz człowieka, albo grupkę ludzi, w sklepach i na bazarku, każdy od dziecka po staruszka przywita cię właśnie w ten sposób. Nie ważne, czy widzisz ktosia pierwszy raz w życiu i go po prostu mijasz na chodniku... Grüezi na pewno się pojawi i należałoby tym samym zwrotem odpowiedzieć.
   W Polsce raczej nie widuję takich zachowań na co dzień - być może to wina tego, że mieszkam w dużym mieście...? Ale przecież pracuję także w handlu, masowym handlu, codziennie spotykam w pracy dużo ludzi i prawdę powiedziawszy Witam, Dzień dobry, czy choćby Cześć ciężko usłyszeć ze strony klienta w pierwszej kolejności. Ba! Część ludzi nawet nie odpowiada na uprzejme powitanie, którym obdarzasz swojego gościa! Wydaje mi się, że jest to ogromne zaniedbanie wychowania ludzi, które to postępuje z pokolenia na pokolenia. Czytałem kiedyś artykuł o zanikającej kulturze na szlakach górskich, gdzie niegdyś panowała wielka kultura witania się ludzi między sobą. Mile natomiast zaskoczony zostałem, kiedy zeszłego roku po raz pierwszy miałem okazję pojawić się na poziomie rzeki w kajaku. Kolorowy wachlarz powitań z uśmiechem był ogromny i niczym niewymuszony. Co więcej otwartość ludzi na innych, w tych okolicznościach jest znacznie większa niż... w świecie rzeczywistym.
   Wracając jednak do Szwajcarów, musiałbym posiedzieć w ich ojczyźnie jeszcze przez jakiś czas, aby móc ich ocenić lepiej i bardziej wiarygodnie, tak więc na słynnym Grüezi poprzestanę, aby w kolejnych odcinkach zaprezentować zaledwie garstkę, ze wszystkich atrakcji, które czekają cię w tym kraju.

środa, 18 kwietnia 2012

Szwajcaria, czyli zupełnie inny świat: rowery

   Jak już wspominałem w ostatnim odcinku krótkiej serii o Szwajcarii i tego, czego można się w tym niewielkim kraju spodziewać, jest tam dużo rowerzystów. To pierwszy kraj, w którym byłem, gdzie tak dużo ludzi korzysta z tego środka transportu. Nie ważne czy za oknem plucha, czy potok gorących promieni słonecznych leje się z nieba. Nie ważne, czy jest minus piętnaście, czy plus trzydzieści. Rowery to w Szwajcarii podstawa.
   Jako, że ja już mniej więcej od marca/ kwietnia każdego roku również przesiadam się z auta na rower jeżdżąc do pracy i czasami do szkoły, szczególną uwagę zwróciłem na to jak zachowują się kierowcy względem rowerzystów, jaka jest infrastruktura drogowa, czy są stojaki na rowery i na czym Szwajcarzy jeżdżą.

Lucerna, ustawione na brzegu chodnika rowery ciągną się od początku po sam  koniec ulicy.

środa, 11 kwietnia 2012

Szwajcaria, czyli zupełnie inny świat: otwarcie

   Do Szwajcarii miałem okazję wyjechać w czerwcu 2011 roku. Całodniowa podróż była dość wykańczająca, ale zmienny krajobraz dobrze działał na nudę. Jechałem przez Polskę i jej małe miasteczka, niemieckimi autostradami, które z dróg otoczonych betonem, bądź lasem z kolejnymi kilometrami w stronę południa zmieniały się na drogi z widokami tak pięknymi, że momentami ciężko było się skupić na trasie. Wreszcie dotarłem do Szwajcarii i przejścia granicznego, którego spodziewać się nie mogłem...


niedziela, 1 kwietnia 2012

Bunkier Krąpiewo

   Po tym jak dwa lata temu mmbydgoszcz.pl zorganizowało PhotoDay w Centrum Militarnym Krąpiewo, postanowiłem zeszłego roku odwiedzić te miejsce raz jeszcze - tym razem z przyjaciółmi. Wyczytałem gdzieś, że w cenie biletu wstępu wliczone jest również oprowadzenie po obiekcie, wraz z opowiedzeniem ciekawej jego historii. Miałem ogromną nadzieję, że moja ekipa poczuje klimat Falloutowej atmosfery i pierwsza część wycieczki zaliczona zostanie do udanych.
   Do bunkra w Krąpiewie dojechać jest dość łatwo. Z Bydgoszczy jedziesz do Koronowa, a z Koronowa na zachód drogą 243. Jeśli korzystasz z nawigacji, może nie doprowadzić cię do celu. Nawet na mapach Googli droga kończy się na kilkadziesiąt metrów przed byłym terenem wojskowym. Znacznie lepiej radzą sobie mapy na targeo.pl, i Automapa, która doprowadzi cię pod samą bramę.

Przepisy obsługi z 1986 roku wiszące na jednej ze ścian bunkra w CMK

środa, 21 marca 2012

Herbata z wiśniówką na górskim szczycie

   W tym roku zawitałem wraz z grupą wspaniałych ludzi w Zakopanem. Atrakcji było co niemiara, a do tego dałem mojemu ciału chyba jeden z większych wycisków w życiu, ucząc się jazdy na desce snowboardowej. Bawiliśmy się od wczesnego (jak na urlop) rana, aktywnie przez cały dzień, aż po noc. Pobudka, stok, zwiedzanie, obiad, zwiedzanie, stok, piwo, spać. Mimo, że generalnie co wieczór byłem padnięty, wypocząłem przez tamten tydzień jak nigdy. Ze względu na ilość pozytywów, jakich doznaliśmy chcemy zawitać w polskich górach ponownie za rok.
   Oprócz wszelakich atrakcji, w pamięci zdecydowanie pozostaną wszystkie knajpy i restauracje, które mieliśmy okazję odwiedzić, wraz z całą plejadą niesamowicie pysznych potraw i napojów.

Najczęściej czytane w ostatnim miesiącu